Świadomość ciała, transformacja odżywiania

Cudownie jest o tym nie myśleć…

Przez wiele lat słowo dieta, ograniczenia ciągnęły się za mną jak łańcuchy, które nie pozwalają swobodnie iść, a co dopiero radośnie pląsać po świecie .

Dziś upływają pełne 3 tygodnie od naszego postanowienia o kolejnej zmianie w naszym żywieniu. Wiecie co? Wcale nie myślę o tym co mam zjeść, a co potem, a co potem… odpuściłam jedzeniowy obłęd. Powoli też odpuszczam WAGOWY obłęd.

Continue reading „Cudownie jest o tym nie myśleć…”
Posted in Refleksyjnie o cieleLeave a Comment on Cudownie jest o tym nie myśleć…

Czas biegnie szybko, dobrze wiedzieć, że robi się coś dobrego

Wczoraj ze zdumieniem zauważyłam, że minęły już 9 dni od naszego postanowienia! Taka ciągłość, przerywana nocami. Czas przy trójce dzieci biegnie szybko, dlatego przyjemnie jest budzić się każdego dnia rano i mieć pewność, że robię coś dobrego dla siebie i całej rodzinki.

Continue reading „Czas biegnie szybko, dobrze wiedzieć, że robi się coś dobrego”
Posted in Refleksyjnie o cieleLeave a Comment on Czas biegnie szybko, dobrze wiedzieć, że robi się coś dobrego

A może by tak ponownie… zająć się żywieniem

Dziś powróciła mi do głowy myśl by zając się żywieniem, jak za starych studyjnych czasów. Żywienie człowieka, to temat tak bardzo mi bliski! Głównie dla tego, że od kiedy pamiętam relacja z jedzeniem była niezdrowa.

Continue reading „A może by tak ponownie… zająć się żywieniem”
Posted in Refleksyjnie o cieleLeave a Comment on A może by tak ponownie… zająć się żywieniem

Z dziennika… 6 dzień, minus 2,1 kg

Dziś po pełnych 6 dniach dbania o to co jem, stanęłam na wagę i wskazuje -2,1 kg. Stałam tak na niej i nie wiedziałam czy się cieszyć, czy zachować dystans. Pamiętam z przeszłości, że wielokrotnie wpadałam w obłęd ważenia, albo będąc na „diecie” ważyłam się często, a było to motywatorem i wyznacznikiem jak mi idzie na diecie. To znów po odstawieniu diety, unikałam wagi jak ognia, ze strachu, że pokaże to czego nie chciałam widzieć. Czułam, że tyje, ale wolałam przymykać na to oko.

Continue reading „Z dziennika… 6 dzień, minus 2,1 kg”
Posted in Mierzalne zmiany, Refleksyjnie o cieleLeave a Comment on Z dziennika… 6 dzień, minus 2,1 kg

Nie musisz być wesoła w każdej chwili, smuteczki też są OK

Dziś odczuwałam spadek energii, chęci. Czułam zmęczenie. Nie było to związane wyłącznie z jedzeniem, naturalnie. Nie ma co w takich sytuacjach zwalać winy na cokolwiek, a w szczególności na zmianę sposobu żywienia. Kiedyś stawało się to dla mnie hakiem, wymówką by przestać… no bo skoro źle się czuję to pewnie przez to, że tak „mało” jem (tego co zwykłam jadać).

Continue reading „Nie musisz być wesoła w każdej chwili, smuteczki też są OK”
Posted in Refleksyjnie o cieleLeave a Comment on Nie musisz być wesoła w każdej chwili, smuteczki też są OK

Zadbać o siebie… moje ciało to nie śmietnik, by wrzucać byle co

Jestem napełniona spokojem, staram się dziś być uważna na to co robię by nie zatracać się w myśleniu o jedzeniu, czy zakupach, które nadal dają upust mojemu napięci i niepokojowi.

Dziś przypomniałam sobie jak wyśmienicie smakuje nawet proste danie, kiedy posiłek staje się celebracją. Takim pięknym czasem gdy posilam moje ciało. Jadłam dziś powoli i świadomie, niech by to uczucie towarzyszyło mi coraz częściej. Zobaczymy.

Continue reading „Zadbać o siebie… moje ciało to nie śmietnik, by wrzucać byle co”
Posted in Refleksyjnie o cieleLeave a Comment on Zadbać o siebie… moje ciało to nie śmietnik, by wrzucać byle co

Działać zamiast się martwić i ciągle myśleć, że coś muszę…

Późnym wieczorem oglądałam swoje stare kalendarze. Mam zwyczaj zapisywać przemyślenia I notatki w kalendarzach książkowych dziennych. Przejrzałam 6 lat swoich zapisków, głównie szukając tabelek z ważeniem I wpisów typu: muszę schudnąć, wziąć się za siebie.

Continue reading „Działać zamiast się martwić i ciągle myśleć, że coś muszę…”
Posted in Refleksyjnie o cieleLeave a Comment on Działać zamiast się martwić i ciągle myśleć, że coś muszę…

Dzień 1 – rozterki i opór

Już wczoraj przygotowałam pierwsze śniadanie. Pastę z twarogu z szynką i koperkiem. Smakowitość. Dziś obudziłam się z myślą, że jest to dzień początku kolejnych zmian. Wczoraj pisząc tekst użyłam stwierdzenia WIELKI projekt. Tutaj chyba leży klucz w moim dzisiejszym samopoczuciu. Wejście na inny tryb żywienia, urosło w mojej głowie do rangi czegoś wielkiego. Dosłownie przytłaczającego i miażdżącego.

Continue reading „Dzień 1 – rozterki i opór”
Posted in Refleksyjnie o cieleTagged , , , Leave a Comment on Dzień 1 – rozterki i opór